Dudinská 50 - 45. rok, 7.3.2026, DUDINCE - SŁOWACJA
- Redaktor
Mistrzostwa Czech w chodzie maratońskim zakończyły się fiaskiem. Czeska reprezentacja w chodzie wciąż spada w przepaść! Trener odpowiedzialny za ten sport zachowuje spokój!
Honor czeskiego marszu w Dudincach uratowały dwie panie: na boisku wyścigowym Ema Klimentová i na polu dyplomatycznym Lucie Nekulová - wreszcie czeski marsz ma przynajmniej kompetentnego delegata technicznego na najwyższym szczeblu międzynarodowym!!
Autorka artykułu i zdjęcia: Lucie Nekulová
Autor tytułu artykułu: Josef Smola
W sobotę, 7.3 marca, słowackie uzdrowisko powitało 45. doroczny bieg Dudince 50. Nietypowo wczesna data, dostosowana do terminu Mistrzostw Świata w Chodzeniu Drużynowym w Brazylii, wpłynęła na liczbę startujących i znacznie mniejszą liczbę zawodników z Ameryki Południowej, dla których Dudince są faworytami. Dudince powitały zawodników słoneczną i ciepłą pogodą (15°C).
Po raz pierwszy uruchomiono nowe dystanse maratonu i półmaratonu. Skupmy się przede wszystkim na czeskim torze, bo o przebiegu biegu każdy mógł poczytać na stronie internetowej SAZ. Albo mogli zrobić sobie kawę, zjeść śniadanie i cieszyć się spacerem nad strumieniem w sobotni poranek.
W ramach biegu odbyły się również liczne krajowe mistrzostwa maratońskie, w tym nasze. Wzięło w nim udział 5 mężczyzn, ale tylko 1 kobieta odważyła się biec. Nelly BugarovaNie ukończyła biegu, nie miała na to ochoty tego dnia i szybko zbiegła z toru. Nie było sensu finiszować po medal Mistrzostw Czech, Nelly była jedyna i i tak nie zdobyłaby tytułu (przepisy wymagają co najmniej trzech zawodniczek na starcie). Pytanie, czy któraś kobieta ukończy maraton w tym roku. Może Nelly lub Štěpánka Pohlová Kučerová spróbują jesienią w Żytawie. Oprócz osobistego wyzwania, w tym roku stawką jest również rekord Czech. Ten, kto będzie miał najszybszy czas pod koniec 2026 roku, zdobędzie rekord. A ponieważ ten tor będzie dość twardym orzechem do zgryzienia, całkiem możliwe, że rywalizacja potrwa jeszcze przez długi czas.
Ostatecznie na starcie stanęło niecałych 5 Czechów. Łukasz Gdula Niestety, tydzień wcześniej doznał kontuzji podczas Halowych Mistrzostw Czech. Zawody w Ostrawie, z których został zdyskwalifikowany, to dla Lukáša podwójnie gorzka pigułka. Wśród zarejestrowanych uczestników znalazł się również Jarda Moravek, który w zeszłym roku prezentował znakomitą formę w Żytawie, osiągnął limit EA na Mistrzostwach Europy w Birmingham i Mistrzostwach Świata w Chodzeniu Drużynowym w Brazylii. Ale Jard nie miał szczęścia na dłuższą metę. Po kontuzji ścięgna Achillesa poleciał do RPA, aby dołączyć do grupy treningowej i niestety podczas biegu natknął się na wyboje (eufemizm oznaczający dziurę w asfalcie), w wyniku czego złamał kostkę. Życzymy Jardowi powodzenia, a przede wszystkim, aby wrócił do normalnego życia w dobrym zdrowiu i dopiero wtedy pomyślał o karierze sportowej.
Od samego początku nasza grupa kandydatów do tytułu trzymała się razem – Głowa, Kaptur, KróliczekZajíčkowi nie szło najlepiej, miał już dość biegu na 8. kilometrze i nie tylko tam widać było, jak bardzo maraton różni się od 35 czy 20 km. Maraton zbliżał się do tradycyjnej pięćdziesiątki i to niesamowicie boli. 3 godziny ciężkiej pracy. Na całe szczęście. Jeśli nie smakuje, to jest piekielnie długi.
Hlaváč i Kukla oddalali się coraz bardziej od Zajíčka, Malysa wycofał się. Kukla wypił za dużo i najpierw zrobił się zielony, potem siwy, i chociaż Zajíček tracił już z nim okrążenie, szybko mu je oddał. Albert ostatecznie wycofał się z wyścigu na skraju całkowitego wyczerpania na 37 km. 5 km do mety było niekończącym się 5 km. Po tytuł ruszył bez strachu. Vitek Hlaváč z AC Tepo Kladno. Nie jest w najlepszej formie z powodu nowo odkrytych ojcowskich trosk, ale doskonale wykorzystał doświadczenie z biegu na 50 metrów, którego nie ma żaden z jego młodszych rywali. Zajął 14. miejsce w klasyfikacji generalnej, ale jego przeciętny czas 3:19:49 jest niestety daleki od limitu czasowego na Mistrzostwa Europy. Ale tytuł się liczy. Wrócił 6 minut po srebro. Adam Zajíček z Atletika Poruby – 3:25:55. Nie może być zadowolony z czasu, to daleka droga do występu w Zittau i kwalifikacji do Brazylii lub Birmingham. Pytanie brzmi, co dalej dla obu zawodników. Mogą spróbować maratonu gdzieś indziej. Nie ma wielu opcji. Ale maraton to jak bieg na pięćdziesiątkę. Regeneracja zajmie więcej czasu. Zobaczymy, ile jeszcze uda im się przebiec dobrego maratonu.
Co dalej stało się z czeskim optykiem w Dudincach? Zazwyczaj na Słowacji startuje duża grupa z Frydku i innych młodych ludzi. Ze względu na terminy tegorocznej hali, przyjechała tylko młodzież z Kadaň. Noemi MajakPrzyszła poprawić sobie apetyt po poważnej dyskwalifikacji z poprzedniego tygodnia.
W Ostrawie nie zdołała przejść przez sito sędziów na trzecim miejscu, w Dudincach otrzymała tylko jedną żółtą kartkę od najsurowszego sędziego wyścigu na 5-kilometrowej trasie przed złotymi i srebrnymi kartkami. Brakowało jej 3 żółtych i 4 czerwonych kartek do dyskwalifikacji. Po prostu nie dała rady. W Dudincach poprawiła swój rekord życiowy do 26:47 i zajęła 6. miejsce wśród juniorek.
W kategorii MASTERS swoim startem zaskoczyła mama. Bertha Ramos De Majak Przekroczyła linię mety w swoim pierwszym biegu na czwartym miejscu z czasem 30:02. Brawo! Pani Bertha będzie orzeźwiającym uzupełnieniem naszej sceny mastersów. Pobiegła wspaniale.
Poza zawodami Pilsen rywalizował w pierwszej piątce Michaela Říhová (dawniej Baklíková). Początkowo zapisała się na półmaraton, ale po chorobie, która towarzyszyła jej podczas startu w Ostrawie na Mistrzostwach Czech z gorączką (nie bądźmy niegrzeczni, wszyscy mamy jedno serce, lepiej przełożyć starty i cieszyć się nimi później), ostatecznie rozsądnie zdecydowała się na krótszą trasę. I dobrze jej poszło. Míša zaprezentowała się znakomicie, zmierzy się z Dudincami, ustanawiając nowy rekord życiowy 25:41, co jest jej pierwszym wynikiem na 5 km poniżej 26 minut. Biorąc pod uwagę okoliczności, jest jasne, że Říhová rozpocznie sezon gotowa, by być numerem jeden.
Miała być w pierwszej dziesiątce U23 Elżbieta FrankliAle Alžběta zmaga się również z problemami zdrowotnymi, a złamanie stresowe uniemożliwiło jej start.
Honor czeskiego chodzenia uratowany Ema Klimentová na trasie półmaratonu. Ema pobiegła świetnie, dała z siebie wszystko na trasie i wygrała nie tylko bilet lotniczy do Brazylii, ale także potwierdzenie występu w Birmingham. 35 europejskich chodziarzy awansuje do finału, a Ema zajmuje obecnie 20. miejsce. Szanse są ogromne. Ema zasługuje na zwolnienie za swój występ. W drugiej połowie wyścigu otrzymała 2 czerwone kartki i jedną żółtą, ale ponieważ była na granicy nominacji, nie ukończyła biegu bezpiecznie. Podjęła ryzyko, pracowała do końca i zgarnęła zasłużoną główną nagrodę. Niestety, będzie jedyną, która będzie reprezentować nasz mały kraj w Brazylii. Nowy rekord życiowy Emy to 1:37:11.
Wśród mężczyzn ukończono półmaraton Turnov. Romana Hanyka za 1:53.01.
Weteran z Rumburka reprezentował również czeski chód na zawodach Martin NedvidekTym razem jednak nie miał na sobie numeru startowego, lecz wziął do ręki tarcze sędziowskie. Zaproszenie do Dudince w charakterze sędziego (po raz drugi!) to wielki osobisty sukces Martina. Flaga Czech widniała również obok nazwiska delegata technicznego zawodów. Delegacja World Athletics otrzymała tym razem Lucie Nekulová. W przeddzień Międzynarodowego Dnia Kobiet wiele kobiet na miejscu głośno wyraziło swoją wdzięczność widząc kobietę na tym stanowisku na tym złotym spotkaniu.
Stan czeskiej reprezentacji w chodzie, widoczny w biegu w Dudincach, nie jest optymalny przed nadchodzącym sezonem. Morávek jest kontuzjowany, Franklová jest kontuzjowana, Gdula jest kontuzjowana, Martínková wraca do formy po drugiej operacji (po operacji biodra, jesienią przeszła operację kolana) i ma nadzieję wystartować w Podiebradach. Młode pokolenie mocno uderzyło w słynną ścianę maratońską, a Vítek Hlaváč nie jest już w pełni formy. Poza Klimentovą i Morávką, wszyscy teoretycznie mają szansę coś zdziałać w Podiebradach. Morávka będzie musiała przejść dłuższe leczenie. Klimentová może się cieszyć na szczyty sezonu. Jestem głęboko przekonany, że wszyscy nasi reprezentanci sprostają lepiej w Podiebradach, również na nowej trasie półmaratonu. Zarówno pod względem zdrowia, jak i formy.
Do zobaczenia w Ołomuńcu na pierwszej rundzie ligowej. I Emo, powodzenia w Brazylii!

